czwartek, 16 sierpnia 2012

Próby


Ten tydzień był zwariowany. Pamiętam tylko, że załatwiałem upoważnienia, zwolnienie z pracy i tego typu sprawy. Wyjechaliśmy też do rodziców, by poinformować do wyjeździe. Nie obyło się bez łez, próśb, byśmy nie jechali. Tłumaczyłem im, że czujemy bardzo silną potrzebę wyjechania, że zawsze czułem, że nie pasuję do tych czasów, że chcę zrobić coś, czego nie znajdę tu. Że czuję się tak, jak kiedyś konkwistadorzy, marynarze na statkach Kolumba i Magellana. Że chcę poznawać nowe lądy i nadarza się okazja by to zrobić... Oczywiście nie zrozumieli. Sam do końca nie rozumiałem, co mnie tam ciągnęło. Przecież mówił, że tam walczą z demonami i innymi stworami z mitologii rodem... Więc po prostu powiedziałem im, żeby wynajęli komuś mieszkanie, żeby nie płacić czynszu i do końca pobytu u nich nie wracałem do tej sprawy. Pożegnaliśmy się i zapewniliśmy, że znajdziemy jakiś sposób, by im przekazać, że nic nam nie jest. Wydłubałem w międzyczasie numer do znajomej z Krakowa, by nas jakoś przenocowała dwa dni. Zgodziła się i tak znaleźliśmy się w pociągu do Krakowa. PKP oczywiście zapewniało, że w weekend podstawi dodatkowe pociągi, ale wiadomo, jak to jest z PKP... Pośpieszny ślub wzięliśmy w przeddzień wyjazdu. Skromny, tylko my i dwoje świadków - nasze zaprzyjaźnione małżeństwo.
Świat też oszalał. Okazało się, że magowie w innych krajach (bodajże w piętnastu) wystosowali podobną prośbę, więc wszystkie gazety, portale internetowe, radio i telewizja zaczęły pisać tylko o tym. Pseudo eksperci, naukowcy, egzorcyści, księża, profesorzy i inni udzielali wywiadów i próbowali wyjaśnić, czym jest magia. Czy to przejaw mocy Szatana, Boga czy ludzkich zdolności. Oczywiście Radio M. przekonywało, że to Szatan przylazł i chce ludzi do piekła wciągnąć. Jedni modlili się o rozum dla bliskich, by nie jechali, inni o bezpieczną podróż i rychły powrót. Odbywały się też demonstracje przeciwko i za magią... A ci co zdecydowali się wziąć w tym udział, wiedzieli swoje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz