wtorek, 7 sierpnia 2012

Próby


Leżąc w kałuży własnej krwi i przyglądając się swojej oderwanej od ciała kończynie ludzie zwykle przypominają sobie całe życie. Ja ograniczyłem się do ostatniego roku.

Zaczęło się zwyczajnie... Była sobota wieczór. W telewizorni leciał właśnie znany program. Finały. Będzie fajnie. Kibicujemy z Zuzą temu fantastycznemu magikowi, co pokazał w eliminacjach sztuczkę z lewitacją, a w półfinałach podpalał świeczki stojąc kilka metrów od nich. Świeczki oczywiście latały sobie jak gdyby nigdy nic w powietrzu ponad trójosobowym jury. Finał miał być podobno jeszcze bardziej ekscytujący. Przygasły światła. Pozostały tylko te zielone i niebieskie. Magik - Karol Majler z Krakowa wszedł, jak zwykle bez przebrania. Żadnych szat z księżycami i gwiazdkami, czy garniturów iluzjonistów. Stanął na środku sceny i przemówił. Nie widziałem, by miał przypięty mikrofon, a mimo to jego głos brzmiał głośno i wyraźnie.
- Nazywam się Karolus Majleren z domu Abelard. Strażnik czakramu krakowskiego i głównodowodzący siłami Garnizonu Świętego miasta Kraków, stolicy Cesarstwa Rzeczypospolitej Czworga Narodów. - Po czym... stanął w płomieniach.
Moja reakcja była podobna do reakcji wszystkich widzów tego spektaklu. Po okresie uznawania gościa za zupełnego wariata, znalazłem się w ciężkim szoku i Dopiero po chwili pozbierałem żuchwę z podłogi. Facet płonął! A mimo to, wciąż stał i kontynuował przemowę.
- Od wieków magowie ze świata obok, zwanego przez was światem astralnym, strzegą wszystkich przejść na ten plan materialny. Chronią ich przed siłami demonów i ich wszystkich sługusów, tak ludzi jak i niektórych stworów, zwanych wam z mitologii wszystkich cywilizacji. Miałem za zadanie wybadać reakcję dzisiejszych ludzi na przejawy prawdziwej magii. - wokół ognia zaczęły krążyć błyskawice. - Z radością zauważyłem, że większość reaguje z zainteresowaniem, więc przyszła pora, by to ujawnić i zaproponować, współpracę. Rada Cesarska i Cesarz Jan XVIII uznali, że potrzebujemy więcej kandydatów na magów, zasilających armię Cesarstwa. Trzeba chronić tamten jak i ten świat, przed siłami Mroku. - ściany studio zmieniły się w obraz pustego pola z majaczącym w oddali miastem okrążonym wysokimi czerwonymi murami - Dlatego proszę, jeśli jesteście odważni i chcecie zrobić coś dobrego... Coś innego niż to co oferuje ten świat. Zgłoście się za tydzień, dokładnie o 12 na Wawelu. - I zniknął, a ściany studia wróciły na swoje miejsce. Kamery uchwyciły miny zebranych w studio widzów. Grymasy przerażenia i zdumienia mieszały się ze sobą. Słychać było szmery i krzyki, parę osób zdaje się zemdlało. Ja sam obserwowałem telewizor z szeroko otwartymi oczyma i żuchwą opadniętą na podłogę. Po dłuższej chwili zamknąłem twarz i spojrzałem spokojnie na Zuzę, a ona na mnie. Jednocześnie powiedzieliśmy:
- Jedziemy do Krakowa?
                                                                                                                                                     by K.W

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz